Osób online: 1

Menu



























Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www


objaśnienie

Ostatnia aktualizacja:
2012-01-25


Jan Hełmiński  (2011-07-21)
dodaj do: dodaj do facebooka  dodaj do śledzika  

 

Jan Hełmiński
11.07.1874 - 10.10.1962


Wielu z nas osobiście znało  Jana Hełmińskiego, który mieszkał w Kębłowie przy Rynku, obecnie jest to ul. Rauera 30. „Dziadzia Hełmiński ‘'  był człowiekiem otwartym,  znajdował czas aby porozmawiać z ludźmi o sprawach bieżących ale równie chętnie opowiadał  o czasach dawno minionych. Bardzo  cieszył się, gdy mógł porozmawiać z młodzieżą i z dziećmi o starym Kębłowie.  Znaliśmy go także oboje z moim bratem  Bogdanem i rozmawialiśmy z nim.


Słuchaliśmy opowieści sędziwego człowieka, wiele utkwiło nam w pamięci ale byliśmy wówczas zbyt młodzi aby docenić  wartość tego czego słuchaliśmy. Była to swoista sztafeta pokoleń i ustnie przekazywana historia Kębłowa. Chcemy obecnie naprawić to zaniedbanie i uhonorować człowieka który w swej pamięci jak w pamiętniku zachował przekazy dawno minionych wydarzeń, a były to opowieści oparte na faktach historycznych.


Przed wielu laty, poszukując materiałów o starym Kębłowie od Danuty Rogozińskiej otrzymałam  książkę z zapisem gwary kębłowskiej. Zapis  ten został wykonany przez naukowca z Uniwersytetu Poznańskiego, później profesora, Zenona Sobierajskiego i opublikowany w książce pt. Teksty gwarowe. Do nagrania gwary kębłowskiej, które miało miejsce w budynku Szkoły Podstawowej w 1951 roku kierownik szkoły w Kębłowie Jan Lorenz - nauczyciel  historii, zaprosił Jana Hełmińskiego i Szczepana Kołodziejczyka z Rynku, oraz Jana Adamczaka z Kolonii. Na podstawie opowieści Hełmińskiego, a także innych mieszkańców Kębłowa powstało kilka opowiadań, które ilustrują dawne Kębłowo.


Historia nazwiska „Hełmiński"  w naszej okolicy rozpoczyna się około 1800 roku, kiedy to padziad  Jana Hełmińskiego przywędrował w charakterze kucharza z Wilna do Widzimia  z nowym rządcą majątku. O rządcy z Widzimia Hełmiński mówił, że był lejtnantem co w polskim nazewnictwie oznacza podporucznika.


Po pewnym czasie od przybycia do Widzimia pradziad Jana Hełmińskiego wżenił się do kębłowskiej rodziny i zamieszkał w domu swojej żony w Kębłowie przy Rynku. W kolejnym pokoleniu tej rodziny, w roku 1874 urodził się Jan, bohater dzisiejszego artykułu.


 Jan uczył się w Szkole Powszechnej, tej naprzeciwko kościoła.  Szkołę tą nazywano polską w odróżnieniu od szkoły ewangelickiej, która znajdowała się na przedmieściu Kębłowa. Uczęszczając do szkoły  jednocześnie pomagał wspólnie z rodzeństwem w gospodarstwie rolnym rodziców. Niezwykle barwnie opowiadał  jak to po raz pierwszy w Kębłowie uprawiano łubin. „ Jednygo dnia to łejciec nos zawołoł, a buło nos dwóch chłopcóf i  przytrociół: sumsiot (lejtnant) zasioł na płelu takie cłeś, co jak dojrzywo to ziorka pryskajum. Oboj pódziecie miedzum i jak jakie ziorko na naszum strune wypryśnie, to mocie obaj wszystkie te ziorka pozbiyrać". Wzruszająca jest niezwykła uczciwość i poszanowanie cudzej własności.


 Po ukończeniu szkoły imał się różnych zajęć, chodził do pracy m.in. w okolice Berlina.  Rodzice zadecydowali, że to Jan odziedziczy rodzinne gospodarstwo. Tak więc Jan Hełmiński został rolnikiem, pracował w swoim gospodarstwie, a oprócz tego znajdował pracę również poza gospodarstwem. Najmował się do pracy w pobliskich majątkach i u bogatszych gospodarzy, chodził do pracy w Niemczech, w 1896 roku  pracował przy budowie mostu w pobliżu kościoła na Północnym Kanale Obry, grywał na skrzypcach na weselach i na organach w kębłowskim kościele parafialnym.


  Okres z II Wojny Światowej to dla mieszkańców Kębłowa czas bardzo trudny. Niemcy wprowadzili terror, zamknęli kościół parafialny, księży wywieźli do obozów koncentracyjnych, zniszczyli wiele krzyży przydrożnych, kapliczek i figur ze świątkami.  Wielu mieszkańców Kębłowa wysiedlono z ich własnych domów, a zamieszkali w nich Niemcy z Europy Wschodniej. Mieszkająca wówczas w Kębłowie młodzież niemiecka działała w Hitlerjugend, a Hełmiński mówili o nich, że „te młedziki to buły takie nicpłete, że szkoda godać".


 Pewnego dnia niemiecka policja zrobiła rewizję w domu Hełmińskich i wykryła 0,5 lt mleka, które nie zostało oddane do mleczarni, za co Jan Hełmiński został aresztowany i osadzony w więzieniu we Wronkach. Do domu wrócił po zakończeniu działań wojennych.


 Jan Hełmiński był troskliwym mężem i ojcem, pracowitym rolnikiem, dobrym człowiekiem. Wyróżniała go głęboka troska o przekazanie następnym pokoleniom wiedzy o Kębłowie oraz pielęgnowanie rodzimego języka. Cechowała go umiejętność wnikliwej obserwacji otoczenia, dobra pamięć i zamiłowanie do historii.


Wiele jego przekazów było prostych i zrozumiałych kiedy opowiadał o pracy rolników, obyczajach weselnych, łowieniu ryb itd. Jednakże do zrozumienia niektórych opowieści nie byliśmy wówczas przygotowani.


Kębłowo jest nowoczesną wsią, a jednocześnie bardzo ceni się tutaj tradycję. Mieszkańcy  posługują się jedną z najpiękniejszych gwar polskich i jest ona tak samo piękna jak gwara Górali czy Mazurów, lub języki Kaszubów czy Ślązaków. Właśnie dzięki takim przekazom jakie zawdzięczamy Janowi Hełmińskiemu gwara kębłowska ma swoje powiązanie z przeszłością.

 

Napisała : Eugenia Świetlińska
14.07.2011


Copyright © by www.keblowo.pl 2004 - 2020. Administrator serwisu Damian Sarbak.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zawartych na stronie w innych publikatorach pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia.