Osób online: 1

Menu



























Wolsztyńska TopLista najlepszych stron www


objaśnienie

Ostatnia aktualizacja:
2012-01-25


Moje wspomnienie o Karolu Rogozinskim więźniu obozu Auschwitz i Bergen Belsen  (2010-02-09)
dodaj do: dodaj do facebooka  dodaj do śledzika  

Niedawno dowiedziałem się, że w wieku 94 lat zmarł w Nowej Dąbrowie były więzień obozów Auschwitz i Bergen Belsen Karol Rogoziński. Był to człowiek bardzo skromny,jednak z tak bogatym bagażem doświadczeń życiowych,że nie można pozwolić ,aby postać ta uległa zapomnieniu. Moja znajomość ze śp. Karolem Rogozińskim datuje się lat 70tych i 80tych, kiedy to p. Karol Rogozinski był klientem mojego młyna, do którego często przyjeżdżał furmanką celem zmielenia swojego zboża. Czas w którym mieliło się zboże poświęcony był oczywiście rozmowie. Wkrótce okazało się,że mój wuj Józef Bielawski oraz mój rozmówca byli więźniami K. L. Auschwitz. Jednak zanim p. Karol Rogoziński został więźniem Oświęcimia walczył w czasie kampanii wrześniowej 1939r. W bitwie pod Kutnem został ranny w kolano. Po zakończeniu działań wojennych udało mu się wrócić do rodzinnego Nowego Widzimia. Dla władz niemieckich był już osobą niebezpieczną i podlegał regularnemu meldowaniu się na gestapo. Po jednej z rewizji cała rodzina została wywieziona na roboty przymusowe a on sam został aresztowany. Pan Karol z tego okresu podaje ciekawy epizod;mianowicie podczas pobytu w więzieniu w Grodzisku Wlkp. spotkał znanego wszystkim wolsztyniakom kupca Jana Weissa. Ostatecznie wiosną 1942r. Karol Rogoziński przekroczył bramę K. L. Auschwitz ze słynnym napisem”Arbeit macht frei”.Rozpoczęła się obozowa udręka więźnia nr136086 z bloku 6A.

 

Pan Karol twierdził, że niezbyt chętnie brał udział w spotkaniach na,które był zapraszany,ponieważ spotykał się z niedowierzaniem ze strony słuchaczy,że tak okropne rzeczy mogły się dziać,że zbyt koloryzuje,że fakty mogą być nieprawdziwe. A opowieści p. Rogozińskiego naprawdę były straszne. To wprost nieprawdopodobne ile ten drobnej postury człowiek przeżył. Totalne zezwierzęcenie,strumienie krwi spod „ściany śmierci”,selekcje do gazu,słynny walec ciągnięty rękoma więźniów i potworny głód. Jednak i tam spotkał CZŁOWIEKA. Był nim wachwan Niemiec w wieku ok.62 lat,który przynosił mu po kryjomu skórki chleba i potem drżącymi ze strachu rękami dawał mu je. Być może to jemu Karol Rogoziński zawdzięcza życie. Słyszałem z jego ust wiele opowieści,z których przytoczę dwie. Kiedyś uciekł więzień,ucieczka się powiodła. Trwał nieustanny apel aż do momentu kiedy przyprowadzą zbiega żywego lub umarłego. Po pewnym czasie więzień sam zgłosił się do obozu,gdyż zabrakło mu sił na dalszą ucieczkę. Niemcy namalowali mu na plecach koło i z tym kołem musiał biegać po obozie zanim go ostatecznie zabili. Pewien esesman pilnujący obsługi krematorium postradał zmysły,wtedy jego koledzy żywcem wrzucili go do pieca. ś. p. Karol Rogoziński był również więźniem obozu Bergen Belsen gdzie przebywał do chwili wyzwolenia w dniu 15.05 1945r.Przypadkowo znaleziono go w zwale trupów,intensywnie leczony przez Amerykanów w 1946r. szczęśliwie wrócił do kraju. Był odznaczony Medalem za wojnę 1939r. oraz Krzyżem Oświęcimskim. Był porucznikiem Wojska Polskiego.

 

Tekst:Bogdan Świetliński






Copyright © by www.keblowo.pl 2004 - 2020. Administrator serwisu Damian Sarbak.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zawartych na stronie w innych publikatorach pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia.